Jak to mówią, zamiast zaglądać do swojego ogródka, wrzucasz kamień do ogródka sąsiada. Po 18. kolejkach z zaskoczeniem możemy stwierdzić, że GKS Katowice znajduje się pomiędzy zdobywcą Pucharu Polski za zeszły sezon, a przeładowanym pieniędzmi Widzewem Łódź. Jednak, żeby nie było za kolorowo to nie występy klubu z Katowic zagwarantowały mu miejsce pośród tak zacnego grona, a raczej błędy rywali, którzy podobnie jak GKS znajdują się w walce o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Wraz z końcem stycznia do gry wracają rozgrywki znanej i lubianej PKO BP Ekstraklasy. GKS swoje przygotowania spędził w tureckiej Larze, w prowincji Antalya. Ciepłe słońce i dodatnie temperatury miały przynieść nową falę świeżości i rozwiązań, które mają zaskoczyć rywali „Gieksy” u progu rundy wiosennej. Przed zawodnikami trenera Góraka jednak długa droga, aby wygrzebać się ze strefy spadkowej i realnie myśleć o utrzymaniu. Do tego dochodzi walka w Pucharze Polski, w którym jeśli klub z Katowic chce odnieść sukces musi naprawdę wznieść się na wyżyny swoich możliwości.
Blednący obraz zeszłego GKS-u
Zespół z Katowic w najwyższej klasie rozrywkowej gości zaledwie od dwóch lat odkąd wrócił do PKO BP Ekstraklasy po 19-letniej przerwie. Sezon jako beniaminek klub zakończył na świetnym 8. miejscu, wyprzedzając takie firmy jak np. Górnik Zabrze czy Piast Gliwice, a więc bezpośrednich rywali ze Śląska. Dobra forma prezentowana przez zawodników, a w szczególności Sebastiana Bergiera i Oskara Repkę pozwoliła trenerowi na stosowanie bardzo odważnej ofensywnej taktyki, która nie raz zaskakiwała rywala. Zwieńczeniem świetnego sezonu stało się otworzenie nowego stadionu, Areny Katowice, która jako swego rodzaju mit założycielski miała stać się fundamentem nowego zespołu GKS-u Katowice.

Wynik zdecydowanie ponad stan rozbudził apetyty nie tylko kibiców, ale także włodarzy co do kampanii 2025/2026. Jednak wraz z tym wzrosła presja i oczekiwania, które jak pokazuje runda jesienna skutecznie podcięły skrzydła graczom „Gieksy”. Zespół stał się łatwy do odczytania przez rywali, a styl ofensywny już nie tak skuteczny jak to miało miejsce rok temu. Beniaminkowie punktują, drużyny „do bicia” prezentują lepszą grę, a w lidze nie ma już łatwych meczy. To wszystko składa się na to, że GKS Katowice walczy o utrzymanie w tym sezonie.
Mydlenie oczu, czy chęć poprawy?
Sparingi rozegrane przez zespół z Katowic przebiegły bardzo dobrze. Na pierwszy ogień poszedł rumuński zespół Petrolul Ploiesti. GKS Katowice w tym spotkaniu zachował czyste konto i zdołał wpakować piłkę do bramki rywala aż trzykrotnie. Trener szczególnie może być zadowolony z przetestowania różnych rozwiązań ofensywnych, kontroli spotkania i formy zawodników z linii ataku. Nieco silniejszy rywal okazał się jednak nie do przejścia dla „Gieksy”. Klub Jablonec zajmujący trzecie miejsce w lidze czeskiej zakończył mecz zwycięstwem aż 3:0. Gra zespołu wciąż ma problemy w fazie defensywnej i ataku przeciw bardziej wymagającemu przeciwnikowi, co przed najbliższymi spotkaniami z Widzewem, Jagiellonią i Legią nie wróży najlepiej.

Słodko-gorzki obraz sparingów pozostawia jedną wielką niewiadomą przed startem rundy wiosennej. Kolejny rywal podobnie nie okazał się zbyt dużym wyzwaniem dla GKS-u. Pewne zwycięstwo 2:0 z luksemburskim FC Atert Bissen po raz kolejny przykryło braki i uwydatniło atuty ofensywne. Nowy nabytek, Mateusz Wdowiak powoli adaptuje się do zespołu co powinno cieszyć kibiców, a z pewnością trenera, dla którego dobra forma napastnika tworzy nowe warianty gry. Na zakończenie obozu przygotowawczego GKS Katowice zmierzył się z FK TSC (Backa Topola). Wynik 2:1 dla GKS-u to dobry prognostyk przed powrotem do ligi i pokaz, że zespół potrafi postawić się silniejszym rywalom.
Gole GieKSy z sobotniego sparingu i dodatek w postaci doskonałej interwencji Patryka Szczuki 💪#GieKSaCamp 🇹🇷 pic.twitter.com/SSSf5Itsbu
— GKS Katowice (@_GKSKatowice_) January 17, 2026
Klątwa dobrych wyników w Katowicach
Po świetnych wynikach w zeszłym sezonie, jak przystaje na zespół beniaminka, jego najlepsi gracze zostali wyłapani przez lepsze zespoły. Stary trzon GKS-u został poważnie osłabiony, a nowi zawodnicy nie do końca wpasowali się w styl gry zespołu i nie potrafią skutecznie załatać powstałych dziur. Szczególnie boli odejście latem głównego strzelca Bergiera i kreatora Repki. Zastępstwa wciąż potrzebują czasu na zyskanie regularności oraz gwarantowanie liczb zespołowi. Dlatego tak ważne jest wzmocnienie klubu u progu kolejnej fazy sezonu.
Wyświetl ten post na Instagramie
Okienko zimowe już można ocenić pozytywnie, zespół nie oddał nikogo. Przy braku schematów i wciąż pracy nad zgraniem składu zmontowanego latem, daje więcej czasu trenerowi oraz samym zawodnikom. Jednak o potrzebie wzmocnień składu mówiło się od dłuższego czasu i patrząc po wykonanych ruchach można różnie na to spojrzeć. Przyjście Wdowiaka z pewnością wyjdzie na dobre GKS-owi Katowice. ściągnięcie doświadczonego ligowca, który wniesie liczby, doświadczenie i spokój, wzbudzi zdrową rywalizację w składzie. Przełoży się to na rozwój innych zawodników, co w dłuższej perspektywie przyniesie korzyści całemu klubowi.

Szczególnie odejście Repki osłabiło kreatywność w zespole. Z tego względu w Katowicach wylądował także Erik Jirka. Były piłkarz Piasta Gliwice, który ma zwiększyć liczbę asyst, ale także goli. Środkowy ofensywny pomocnik o dużej wszechstronności, mogący grać na skrzydle skutecznie zwiększy głębie składu. Taki klub jak GKS Katowice przede wszystkim powinien prowadzić politykę promowania swoich młodych zawodników. Zespół stale powinni zasilać wychowankowie. W przyszłości dostarczą klubowi jeśli nie pociechy z samej gry, to chociaż porządny zastrzyk gotówki. Dlatego do seniorskiego zespołu dołącza także 18-letni Jakub Kokosiński.

Trudny orzech do zgryzienia
Z pewnością GKS Katowice znajduje się w trudniejszym położeniu niż rok temu. Bardzo duże osłabienie latem przełożyło się na wyniki prezentowane przez zespół w rundzie jesiennej. Sparingi pokazały, że wynikowo zespół trenera Góraka potrafi dowieźć mecz. Jednak ostrzeżeniem pozostaje styl oraz gra wśród silniejszych rywali, którzy nie wybaczają błędów. Transfery Wdowiaka i Jirki mogą okazać się dobrym, doraźnym rozwiązaniem aktualnych problemów ze skutecznością oraz kreacją. To nie są jednak gracze, którzy odmienią zupełnie grę zespołu. Są raczej racjonalne, a nie spektakularne.
GKS Katowice wchodzi w rundę wiosenną nie jako kandydat do spokojnego środka tabeli. Raczej jako drużyna, która ma potencjał, by się utrzymać. Pod warunkiem szybkiego punktowania od pierwszych kolejek.